
Styczeń przywitał mnie grypą i gorączkowymi (dosłownie i w przenośni) przygotowaniami do retrospektywnej wystawy fotografii autorstwa mojego niedawno zmarłego ojca.
Trzeba było przygotować ulotkę-zaproszenie, a mnie natchnęło do szycia...
Styczeń przywitał mnie grypą i gorączkowymi (dosłownie i w przenośni) przygotowaniami do retrospektywnej wystawy fotografii autorstwa mojego niedawno zmarłego ojca.
Styczeń przywitał mnie grypą i gorączkowymi (dosłownie i w przenośni) przygotowaniami do retrospektywnej wystawy fotografii autorstwa mojego niedawno zmarłego ojca.
Trzeba było przygotować ulotkę-zaproszenie, a mnie natchnęło do szycia...
Postanowiłam uszyć sobie coś eleganckiego na wernisaż. I tu rozpoczęły się wewnętrzne zmagania - poczucie obowiązku i ambicje z jednej strony, a z drugiej nieodparta namiętność do szycia, że nie wspomnę o wciąż nękającej grypie...
Ostateczny termin wernisażu, odkładany dwukrotnie "z przyczyn obiektywnych", zbliżał się nieuchronnie.

W końcu ustaliliśmy ostateczny kształt wystawy oraz wygląd i treść ulotki, projekt trafił do drukarni.
Miałam chwilę wolnego, ale grypa jeszcze się nie poddała...
Nie zdołałam zasiąść do maszyny i w końcu ubrałam się w coś z mojej szafy. Miało być skromnie, ale elegancko.
W procesie tworzenia fotografii czarno-białej używano między innymi azotanu srebra, więc skojarzyło mi się to z cienkim, srebrzystym golfem , który włożyłam pod
dopasowany,
grafitowy, bezrękawnik...
Może to skojarzenie niezbyt czytelne, ale nic czarno-białego na zimę nie miałam w tym momencie.
Wernisaż się odbył, stress minął, grypa nieco (!) odpuściła - w przeciwieństwie do mojej melodii do szycia...
W końcu ustaliliśmy ostateczny kształt wystawy oraz wygląd i treść ulotki, projekt trafił do drukarni.
Miałam chwilę wolnego, ale grypa jeszcze się nie poddała...
Nie zdołałam zasiąść do maszyny i w końcu ubrałam się w coś z mojej szafy. Miało być skromnie, ale elegancko.
W procesie tworzenia fotografii czarno-białej używano między innymi azotanu srebra, więc skojarzyło mi się to z cienkim, srebrzystym golfem , który włożyłam pod
dopasowany,
grafitowy, bezrękawnik...
dopasowany,
grafitowy, bezrękawnik...
Może to skojarzenie niezbyt czytelne, ale nic czarno-białego na zimę nie miałam w tym momencie.
Może to skojarzenie niezbyt czytelne, ale nic czarno-białego na zimę nie miałam w tym momencie.
Wernisaż się odbył, stress minął, grypa nieco (!) odpuściła - w przeciwieństwie do mojej melodii do szycia...
W czeluściach szafy znalazłam czarny, dość gruby dżersej, zalegający tam od ubiegłego stulecia, kupiony - zdaje się - z przeznaczeniem na jakieś wdzianko dla mamusi, ale nie lubiła czerni, więc leżał i leżał...

Przydała się jeszcze pod koniec żałoby i chętnie noszę ją nadal, bo jest cieplutka i miła, chociaż trochę krótka. Na dłuższą nie starczyło materiału.
ttp://modnapolka.pMoja_mala_czarnal/look/63822/title/
Jeszcze w lutym, wciąż w natchnieniu, uszyłam z różnych resztek trzy walentynkowe serduszka.
Jedno- największe- podarowałam mojemu Najserdeczniejszemu.
Drugie - w kwiatuszki - trafiło do mojej przyjaciółki z dzieciństwa, która przyjechała z Kanady odwiedzić rodzinę i zawitała w moje progi.
Trzecie zostawiłam sobie - to bardzo przydatny i wygodny "szpilecznik" na przegub dłoni, zapinany na rzep...
Moja przygoda z maszyną na tym się nie skończyła, ale o tym może w następnym poście. Tymczasem - Dobranoc Państwu...
Moja przygoda z maszyną na tym się nie skończyła, ale o tym może w następnym poście. Tymczasem - Dobranoc Państwu...
Sukienka wyszła świetnie! Wyglądasz w niej wspaniale ( figura!),gratuluję wernisażu- bardzo interesujące zdjęcia.Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńDziękuję serdecznie za uznanie. Wzajemnie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńUwielbiam oglądać stare fotografie! Sukienka prosta i elegancka.Wyglądasz szykownie! (figurka super) Taki fason bardzo lubię bo można komponować go z różnego rodzaju biżuterią (uwielbiam błyskotki :D ).
OdpowiedzUsuńDzięki Kasiu. Ja też bardzo lubię błyskotki. Kobiety - jak sroki...
OdpowiedzUsuńa moja maszyna stoi dziewicza, ledwie rozpakowana i ... nie potrafie do niej nitki zawlec, az wstyd! i pomyslec, ze kiedys troszke szylam... wygladasz przepieknie, masz figure modelki i talent. Ale corka takiego ojca, musi byc utalentowana. przeczytalam sobie troche w internecie o twoim tacie. Jestem pod wrazeniem, jaka barwna postac! Gratuluje takiego taty!
OdpowiedzUsuńMa Pani ładną figurę,na taką figurę aż miło szyć,sukienka zawsze modna,a tym bardziej czarna.Ja osobiście nie chodzę na czarno,po śmierci mamy znienawidziłam ten kolor,ale podoba mi się na innych osobach.Życze wszystkiego
OdpowiedzUsuńnajlepszego,pozdrawiam.
Dziękuję uprzejmie, ale szycie na moją figurę sprawia mi sporo kłopotu - muszę dużo zmieniać w wykroju, by dopasować (nie potrafię jeszcze szyć na miarę).
UsuńJa również nie przepadam za czernią - ta sukienka powstała jeszcze w żałobie po Mamie...
Pozdrawiam serdecznie.
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń