Welcome

Witajcie w mojej bajce...

Liczba wyświetleń w ostatnim miesiącu

piątek, 5 lipca 2013

Kankan, czyli "Dziewczyny tańczą jedno lato..."

No i doczekaliśmy się... Lato, wakacje, urlopy, kanikuła, luz, plaża - szał ciał (a może nawet i uprzęży). I tak ma być, i o to chodzi.
    Po co wyjeżdżamy na wakacje? - Żeby odpocząć, zrelaksować się, wyciszyć, zmienić klimat,  środowisko, oderwać się od komputera, internetu, komórki, znajomych, szefa, podwładnych, sąsiadów.  A może  poszaleć, rozerwać się, dotlenić,  poznać nowych ludzi, pozwiedzać, nabrać sił, zacząć nowe życie, opalić się, nabrać dystansu do siebie, świata, codzienności, zapomnieć o troskach, poszukać natchnienia...  - Wybierzcie co chcecie.
   
    Ubiegłego lata, dla podreperowania zdrowia i rozproszenia smutków pojechałam "do wód". Po zakwaterowaniu się, wizyta u lekarza kwalifikującego na zabiegi - cieszę się, że wszystkie dostaję na pierwszym piętrze. Wkrótce okaże się, że radość była przedwczesna... 
http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=g2XNyqrXkGM

http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=ZNduOILaUEc

(tylko czerwonej sukienki brak...)

Życie towarzyskie turnusu zaczyna się od ogniska integracyjnego.
 Wieczorem, kiedy słońce chyli się już ku zachodowi,  konieczne są spodnie i długi rękaw, ale na wakacjach, przy ognisku, wśród kuracjuszy taki strój uchodzi nawet do tańca. Grunt to dobre humory i zbawienny (no, powiedzmy...) ruch na świeżym powietrzu. Muzyka zaczyna grać i nóżka sama podryguje do rytmu, więc ochoczo dołączam do powstającego kółeczka...
Muzyka, tańce, poczęstunek - grzane wino.

W pewnym momencie zapraszają ochotniczki do konkursu tańca.  Zgłaszam się, chyba ośmielona winem(!), spodziewając się twista, a okazuje się, że hasłem jest kankan...  Staram się jak mogę, żeby nie "dać plamy", mimo zupełnie nieadekwatnego stroju. Nawet kończę szpagatem... Podoba się zgromadzonej publiczności, ale wygraną (pożal się Boże - butelkę piwa!) okupuję bólem - wysiadły mi stawy. Ha, ha, "żeby kózka nie skakała ..." - przypomina mi się, kiedy wracając do swojego pokoju, położonego na parterze, nie mogę pokonać bez bólu 3 ( (TRZECH) schodków. Udaje mi się wspiąć na nie tylko dzięki bardzo wąskiemu wejściu umożliwiającemu zaparcie się ramionami o przeciwległe ściany. I tak do końca pobytu męczę się pokonując nieszczęsne schodki, że nie wspomnę o zabiegach na piętrze... Potem nastąpiły dalsze konsekwencje owych nieopatrznych podskoków i musiałam się intensywnie leczyć. ( I tu kojarzy mi się piosenka z tekstem Agnieszki Osieckiej,  w wykonaniu zespołu Partita - "Dziewczyny tańczą jedno lato" ) Tak to  misterny plan kuracji, podjętej celem podreperowania nadszarpniętego wiekiem i stresami zdrowia, wziął w łeb, a właściwie  - w kolana...  







Jednak pozostały też miłe wspomnienia i kilka zdjęć - 

Na wycieczce do Międzyzdrojów w upalny dzień przydał się mój zabytkowy już komplet safari.
Kto rozpozna z kim tu się fotografuję? (Z wrażenia i gorąca omal nie pękłam, aż rozpiął mi się pasek)


-To jeden z moich ulubionych aktorów, bohater mojej ulubionej, polskiej komedii dziejącej się w latach 30-tych XX wieku, którą mogę oglądać bez końca...





http://modnapolka.pl/look/13573/title/Paryskie_safari














W gabinecie figur woskowych zdumiała mnie smutna mina Charliego Chaplina - jakoś nie bardzo podobnego do oryginału...














A w Wolińskim Parku Narodowym rzut oka na malowniczo położone jezioro -


 

-I ruszamy z powrotem.


Po drodze zwiedziliśmy konkatedrę Św. Jana Chrzciciela w Kamieniu Pomorskim - historyczną katedrę diecezji pomorskiej, z ciekawym wirydarzem, otoczonym krużgankami, dającymi miły chłód w upalne dni...



















Wirydarz katedry kamieńskiej, wzniesiony na przełomie XIII i XIV wieku, jest jedynym tego typu założeniem katedralnym w Polsce. W przeszłości był miejscem pochówku kanoników i biskupów kamieńskich, miejscem kontemplacji oraz ogrodem.


 Poniżej: - przy kamiennej romańskiej chrzcielnicy z XVII wieku w wirydarzu katedry udzielano także ślubów.



Utrzymująca się cały czas upalna pogoda sprzyjała plażowaniu, ale ileż można się opalać?  Dla odmiany i ochłody wspomnienie lodowej kry na Bałtyku -
Pamiętacie akcję ratowania saren dryfujących na krze, po zamarzniętym morzu na wysokości Ustronia Morskiego w styczniu 2011?

http://redir.atmcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p1/i/d/3/d3e62797a9761e32f591111f1a04df8e.jpg?type=1&quality=90&srcmode=3&srcx=1/2&srcy=0/1&srcw=640&srch=360&dstw=640&dsth=360

Ustronie Morskie - pomnik sarny uratowanej z dryfującej kry przez strażaków z kołobrzeskiej OSP.






Jak miło wieczorem przy gramofonie (wiecie, co to jest gramofon? - spytajcie rodziców) i winylowej płycie...

http://modnapolka.pl/look/16155/title/Lady_inorange




  

       

 Następnego dnia znów gorąco. Chyba pójdę na plażę. Kiedy byłam nastolatką bardzo lubiłam szorty... Podwijam nogawki swoich bermudów i może się przemknę z gołym pępkiem.
Zwłaszcza, że do plaży tylko przez szosę i wąski pas lasu, nikt mnie po drodze nie zobaczy..
Jakoś nieostre te zdjęcia w lustrze, ale poprzymierzam, co lepiej pasuje... 
W zestawie z lewej - ewentualnie po terenie ośrodka, a w tym z prawej - na plażę.
Jeszcze tylko balsam z filtrem UV na skórę i pomykam opalać cellulit;-)
Jednak do stołówki odwinę nogawki.



"Lustereczko, powiedz przecie ..." 
       Wieczorem w makijażu zrobionym przez profesjonalistkę na pokazie wizażu - nie czuję się naturalnie. Wybrała mnie chyba dla tego, że króciutkie włosy nie przeszkadzają w manipulowaniu przy twarzy... 
Nie bardzo mi się to podoba, nigdy  nie malowałam powiek, no ale trzeba zrobić zdjęcie w lustrze, na pamiątkę. 

Telefonuję do domu i uprzedzam, że prześlę MMS ze swoją "nową" twarzą. 

Następnego rana kobiety pytają gdzie podział się tamten piękny makijaż.. A co, spodziewały się, że pójdę tak spać?!


























W dniu wyjazdu-
jeszcze jedna fotografia na pamiątkę
i wracamy "na stare śmieci",  jak to się kiedyś mawiało...





     Miło się wspominało, chociaż trochę zmieniłam chronologię wydarzeń - ostatnie cztery fotografie powinny być pierwszymi. Pochodzą z innego miejsca, gdzie byłam miesiąc wcześniej- też nad Bałtykiem... Chyba jednak wybaczycie.
To pa. Kłaniam się nisko. Do następnego postu.


29 komentarzy:

  1. Bardzo atrakcyjne szorty (oraz ich wypełnienie)a czarna sukienka fantastyczna!Pozdrawiam (a na marginesie-dziwne rzeczy się dzieją z ciałem kiedy nagle zmieni stan siedzenia na stan wyczynu - ostatnio po spacerze w balerinach dostałam zapalenia achillesa- było iść w szpilkach ...):)

    OdpowiedzUsuń
  2. -Może nie koniecznie w szpilkach, ale n.p. na koturnie, niekoniecznie niebotycznym. Wreszcie ktoś rozumie co mam na myśli, kiedy mówię, że nie mogę chodzić w całkiem płaskich butach, bo łydki mnie bolą od tego...
    Taką mamy konstrukcję stopy -my kobiety, że wygodniej nam się chodzi, gdy pięta jest chociaż 3 cm wyżej od palców. Nawet specjaliści od żylaków (flebolodzy) zalecają obcas 3-5 cm.
    Jeszcze słówko à propos " wyczynu"- kankana tańczyłam (a raczej skakałam) w klapkach na twardej podeszwie...
    Dziękuję za komplementy. Jednak portki (bermudy) na szorty trochę za luźne, o zawartości - zmilczę...

    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  3. Lizawieta dziękuję bardzo za wsparcie mnie na blogu, twój poprawiony tekst wkleiłam, teraz to nie maja prawa się czepiać. Ale tak to jest gdy staram się rozpowszechnić mój blog muszę spodziewać się różnych komentarzy, oczywiście mogę wyłączyć pewne opcje jak komentarze anonimów ale nie chcę. Jeśli rzeczywiście jakiś komentarz mi się nie spodoba to go kasuję i tyle. Komplet safari jest rewelacyjny i ta czarna długa sukienka. Pozdrawiam i życzę udanego lata.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za komentarz. Miło mi Ciebie tu gościć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojejku! Zaglądalam do ciebie wiele razy z nadzieją na nowy wpis, ale ciągle go nie było, a tu taka niespodzianka. Poza tym jaki treściwy jest twój post! Po prostu smakowite danie. Wszystkiego po trochu, tak jak najbardziej lubię:moda, reportaż, historia, samo życie...
    Przede wszystkim zazdroszczę ci (ale tak życzliwie) wspaniałego, płaskiego brzucha i idealnej sylwetki. Ja niestety jestem z tych mocno zaokraglonych, ale zawsze może byc gorzej:) z wiekiem coraz bardziej siebie lubię. Bardzo elegancko wygladasz w tych zestawach.
    A gramofon? Wiesz, marzę sobie trafic taki na jakimś pchlim targu. Mam niesamowitą, wspaniałą kolekcję starych płyt (całe albumy pieknie oprawione jak książki) głównie muzyka klasyczna i stare francuskie popularne piosenki. Kiedyś ktoś chciał to wszystko wywalić na śmieci, ale nie pozwoliłam i tak weszłam w posiadanie tych zbiorów! Pozdrawiam, dobranoc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem taka całkiem płaskobrzucha, o nie. Zaczęłam tyć i wciąż łapię się na tym, że muszę ten brzuch wciągnąć, żeby nie wystawał.. Ale muszę przyznać, że też z wiekiem polubiłam siebie, przestaję być taka szczuplutka (a może raczej chuda!) jak zawsze byłam, ciężej mi się poruszać, ale bardziej się sobie podobam, kiedy nie wyglądam jak patyczak, chociaż wiele osób mi zazdrościło, tylko nie wiem czego. No fakt - chodzić było leciutko. Chodziłam chętnie, dużo i szybko do momentu złamania śródstopia. Wtedy to "osiadłam" i odtąd mój tryb życia wygląda nieco inaczej. Jestem znacznie wolniejsza i nawet codzienne czynności kosztują mnie więcej energii niż dawniej. Ale wciąż lubię ruch na świeżym powietrzu, pływanie, gimnastykę i aż mnie nosi, gdy aura za oknem, lub złe samopoczuncie uniemożliwia mi wyjście z domu.
      Kolekcja winylowych płyt to wspaniała rzecz - dobrze, że ją ocaliłaś. Fajny byłby jeszcze do tego stary gramofon, a może nawet patefon z tubą...
      Gramofon, to mam, nawet dwa i mogę się pozbyć jednego, bo płyt mam niewiele.

      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Chociaż na nudę nie dało się zapewne narzekać:) Relacja z konkursu tańca jest świetna. Poza tym przyznam, że w każdej stylizacji wyglądasz bardzo ładnie. Stroje na plażę świetnie się na Tobie prezentują, ten biały komplet safari jest bardzo wyjątkowy, a czarna sukienka boska:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe komplementy. Komplet safari nie jest biały; to taka spłowiała, przydymiona sałata lodowa...
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. O szortach i wypełnieniu już Ci napisano, z czym się zgadzam, a ja tylko dodam, że znakomicie wyglądasz w takich bardzo krótkich włosach. I kapelusze masz takie, że zostaje mi tylko wzdychać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję uprzejmie. Włosy ostrzygłam sobie pewnego wieczora na turnusie, za pomocą nożyczek do manicure. Kiedy zauważyłam w lustrze, że odstaje mi jakiś przydługi kosmyk - obcięłam go, potem następny i tak poszło...
      Przez wiele lat nosiłam zawsze grzywkę i krępowałam się odsłonić czoło i uszy. A to takie wygodne i łatwe w układaniu po umyciu. Zwłaszcza kiedy chodzi się na basen.

      Serdeczności

      Usuń
  8. no, no ale figura!!! boskie nogi! i mówię, to szczerze bez żadnego słodzenia!
    fajna historia...jak wybiorę się kiedyś do wód, to będę uważała na kankana;))
    piękny, biały zestaw!!! zauroczyłas mnie nim do cna, a kapelusz sprawił żem kupiona!
    zestaw z czarną suknią też mnie kupił...no i pan Mikulski...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tareczko, dziękuję za miłe komplementy. Do boskich nóg to mi bardzo, bardzo daleko, ale miło robić takie wrażenie choćby na zdjęciu...

      Serdeczności
      P.S. "Pan Mikulski" to w istocie Jan Machulski, który tu faktycznie nie jest wcale so siebie podobny.

      Usuń
  9. świetnie wyglądasz! :-) Twoja osobowość jest bardzo interesująca, a dzięki temu blog jest też bardzo ciekawy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóg zapłać Dobra Kobieto... Miło, że wpadłaś tu do mnie.

      Usuń
  10. Moim zdaniem bez tego makijażu wygląda Pani znacznie naturalniej i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Dzięki za komentarz...

      Usuń
  11. Αω, this wаs an increԁiblу good poѕt.
    Spendіng sοme time and actjal еffοrt
    tο prοduce a grеat агticle… but what cann
    Ι say… I put thingѕ off a lot anԁ neνer manаge to get nearly anything done.



    my ωebpаge :: portfolia fotografów

    OdpowiedzUsuń
  12. oj przepraszam, przez nieuwage nie podalam maila:
    agnieszkaidarek@tlen.pl
    dziekuje, ze chcesz zadac sobie trud i poswiecic mi czas, przyslij mi swego maila to posle ci caly dotychczasowy tekst w jednym kawalku. dziekuje i do milego w necie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna figura...pozdrawiam...pokazuj się częściej...

    OdpowiedzUsuń
  14. i wpadam do ciebie zobaczyc co slychac, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. Które? Bo są różnych autorów...

      Usuń
  16. Can I simply say what a relief to uncover someone who genuinely knows what they're talking about on the web.

    You definitely realize how to bring an issue to light and make it important.
    More and more people ought to check this out and understand this side of the story.
    I was surprised you aren't more popular since you certainly possess
    the gift.

    My website: world of tanks matilda

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaka sympatyczna relacja z wyjazdu. Masz taką zgrabną figurę i nogi, ze w szortach jest Ci świetnie. Serdecznie pozdrawiam.
    http://balakier-style.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Krysiu, aż się rumienię. Szorty już tylko w miejscach bezludnych (a są jeszcze takie?), i chyba w przypływie szaleństwa umieściłam te zdjęcia na blogu... Zapewniam Cię, że to tylko na zdjęciu wygląda tak "do przyjęcia", przy ludziach nie odważyłabym się tak pokazać, w końcu 18 lat miało się tak dawno...

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Miło, że wpadłaś. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  19. Bardzo ciekawy blog i slicznie wygladasz. Bede cie odwuedzac bo jest tu wiele ciekawych postów.pozfrawiam http://gray50plus50dresses.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj Liz! - Fajnie wyglądasz, figurka super.
    Podobają mi się stylizacje, czarna sukienka kapitalna.
    ____________

    Mam takie skromne pytanie - czy jeszcze coś napiszesz?

    ___Tess.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze mile widziane. Dziękuję i polecam się na przyszłość.